O wystawie  
Zaproszenie  
Twórcy  
Galeria  
Media  
Linki  
Info  

 
Wiadomości

 
 




Nowa książka: "Nikifor". Seria: Kolekcja Przekroju. Malarze polscy
 

8 lutego 2006

      W serii "Kolekcja Przekroju. Malarze polscy" ukazała się książka "Nikifor". Książka jest dostępna w "dobrych" kioskach z prasą.

    (...)
     
    Jestem biedny sierota, nie mam Ojca ani Matki...
     
    Stoi wyprostowany, skupiony i poważny. W przykrótkich spodniach, zbyt szerokim w barach paltociku, wbity w białą koszulę ozdobioną czarną tasiemką. Włosy zaczesane gładko do tyłu odsłaniają duże, sklepione czoło, bystre oczy o lekko skośnej oprawie patrzą w naszą stronę. Młody człowiek prezentuje swoje dzieło. Na stojącym tuż obok ratanowym krześle spoczywają niewielka walizka i prosta, drewniana skrzyneczka, a na nich średniej wielkości obrazek z przedstawieniem trójki postaci za stołem. Chłopak ma może dwadzieścia, dwadzieścia parę lat. Nazywa się Epifaniusz Drowniak, ale swoje prace podpisuje "Nikifor" i tak go wołają.
     
    To jedno z nielicznych zachowanych, wczesnych zdjęć artysty, który namalował, jak się szacuje, około 40 tysięcy obrazków (ponoć 5 do 8 dziennie), u schyłku życia osiągnął sławę i do dziś uznawany jest za wielkiego mistrza w panteonie twórców sztuki naiwnej.
     
    Kim był Nikifor?

     
    Jego biografia stała się doskonałym materiałem do snucia najróżniejszych domysłów i stawiania odważnych hipotez. Plotkowano o tym, kim mógł być jego ojciec, zastanawiano się czy nie miał tajemniczych opiekunów. Dziś znamy już kilka bezspornych faktów z jego życia.
     
    Urodził się 21 maja 1895 roku w Krynicy. Jego matka Eudokia była córką Grzegorza Drowniaka i Tatiany z Krynickich. Ojciec dziecka był nieznany. Niemowlę zostało ochrzczone w krynickiej greckokatolickiej cerkwi. Do chrztu trzymali chłopca, jak wynika z zachowanych dokumentów, Andrzej Kozak i Katarzyna, wdowa po Jakubie Rystweju. Epifaniusz był Łemkiem. O jego dzieciństwie i młodości wiemy niewiele. Matka głuchoniema i ponoć ułomna fizycznie, pracowała dorywczo jako praczka w krynickich pensjonatach i żebrała pod cerkwiami. Mieszkali po ludziach, zmieniając co jakiś czas miejsce pobytu. Jak wspominali starzy mieszkańcy Krynicy, zawsze trzymano się przeważnie od nich na odległość, jak od zadżumionych. Chłopak odziedziczył po matce słaby słuch, miał również wadę wymowy, której, jak się później okazało, podstawową przyczyną był przyrośnięty język. Wyrastał więc w izolacji i poczuciu odrzucenia. Matka zapewne starała się, jak potrafiła najlepiej, nauczyć syna "rozumienia świata". Unikając nieprzyjaźnie nastawionego otoczenia, prowadziła go do cerkwi, jedynego miejsca, które dawało im chwilowe poczucie bezpieczeństwa. Osierociła go, gdy był jeszcze małym chłopcem. Jej jedyne zdjęcie przechowywał wraz ze swoimi fotografiami z młodości, owinięte w szmatkę i schowane bezpiecznie w wielkiej skrzyni.
     
    Nikifor pozostał sam, zdany na łaskę i niełaskę losu. Być może podejmował się dorywczych prac w gospodarstwie. Był jednak wątłej postury i do poważnych rolniczych zajęć się nie nadawał. Jako starszy chłopak próbował zostać fryzjerem, ale i w tym zajęciu się nie sprawdził. Kiedy zaczął malować dokładnie nie wiemy, można tylko snuć przypuszczenia. Zdaniem niektórych od najcześniejszych lat rysował ołówkiem. Pewne jest, że już jako młodzieniec był w pełni świadom swojego wyboru. Czuł się malarzem. Malowanie traktował nie jako uboczne zajęcie, lecz codzienną, rzetelnie wykonywaną pracę.
     
    (...)
     
    Barbara Banaś, "Nikifor"; Przekroj.pl


 


Copyright © 2006 SztukaNaiwna.com