O wystawie  
Zaproszenie  
Twórcy  
Galeria  
Media  
Linki  
Info  

 
Wiadomości

 
 




Zmarł Marian Włosiński, opiekun Nikifora

23 marca 2005


 
     

W niedzielę rano (20 marca 2005 r.) w Krynicy w wieku 82 lat zmarł na zawał serca Marian Włosiński, opiekun słynnego malarza prymitywisty Nikifora.
 
Jeszcze w piątek pan Marian rozmawiał o planach na przyszłość ze Zbigniewem Wolaninem, kustoszem Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu i od dwudziestu lat swoim przyjacielem. Spotkali się przy herbacie w "Węgierskiej Koronie". Umówili się na kolejne spotkanie za kilka dni. - Trudno mi mówić o Panu Marianie w czasie przeszłym. Wciąż do mnie nie dociera ta tragiczna wiadomość - mówi Wolanin.
 
Włosiński, sam będąc malarzem, przez blisko dziesięć lat otaczał opieką Nikifora. W 1950 roku rozpoczął pracę w Dyrekcji Uzdrowiska w Krynicy jako plastyk. Miał pracownię w Starym Domu Zdrojowym. To Nikifor go sobie wybrał, w kwietniu 1960 roku, kiedy przyszedł do niego po raz pierwszy. Stefan Półchłopek, był w tym czasie kierownikiem działu kultury Uzdrowiska Krynica - Żegiestów: - Przyjmowałem Włosińskiego do pracy. Był świeżo upieczonym absolwentem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dostał etat plastyka i pracownię obok mojego gabinetu. Malował plansze i dekoracje, po czym wynosił je na zewnątrz, żeby schły. Nikifor zobaczył je któregoś dnia i wszedł do pracowni - opowiada.Sam Włosiński tak wspominał to wydarzenie: "Po prostu wykukał sobie to miejsce. (...) Nikifor zawitał do mnie z dwiema walizeczkami, skrzynką i ramką z listem proszalnym. Wszedł do pracowni, rozejrzał się wkoło i wymamrotał: "Tu będzie malowała".
 
W 1962 roku Włosiński - na wniosek Stefana Półchłopka - został prawnym kuratorem Nikifora. To dzięki staraniom jego i Półchłopka malarz zawdzięczał metrykę urodzenia i nazwisko "Krynicki" oraz paszport, dzięki któremu mógł pojechać do Bułgarii. Tam po raz pierwszy w życiu zobaczył wielbłąda. Przyjaźń między Nikiforem i Włosińskim dojrzewała powoli. - Nikifor wygonił go od stołu pod oknem. Uważał się za lepszego artystę, uznał więc, że należy mu się lepiej oświetlony stół. Marian nie protestował, uznawał wartość Nikifora, malarza prymitywisty, znał opinie krytyki. Wiedział, że to genialny artysta. Potrafił go docenić - wspomina Stefan Półchłopek. Stał skromnie z boku - tak o Marianie Włosińskim mówią ludzie, którzy go znali. - Docent Jerzy Zanoziński, który sam był znawcą sztuki i pisał o Nikiforze, opowiadał mi jak się z nim poznał, będąc w Krynicy. Trafił do mieszkania Nikifora i zobaczył, jak Włosiński myje mu nogi. Tego w żadnej książce i na żadnym zdjęciu nie zobaczymy. - A tak właśnie wyglądał dzień codzienny pana Mariana. Mówi się o nim "opiekun prawny", ale żeby zrozumieć, co to dokładnie znaczy, trzeba wiedzieć, że to nie tylko wystawy i kupowanie malarzowi farb i papieru, ale też druga strona. Ta najtrudniejsza: posługa, którą zupełnie po cichu Pan Marian dla Nikifora czynił - wspomina Zbigniew Wolanin.
 
Głośny film Krzysztofa Krauze "Mój Nikifor", w piękny sposób ukazał relacje między dwoma artystami. Kanwą scenariusza stały się wspomnienia Mariana Włosińskiego, który podczas kręcenia filmu towarzyszył reżyserowi na planie filmowym w roli konsultanta. Krzysztof Krauze, poruszony wiadomoscią o śmierci Mariana Włosińskiego, tak wczoraj wspominał zmarłego: - Spotkałem go na dworcu w Krynicy. Wysiedliśmy z Joanną Kos, współautorką scenariusza z pociągu, a on czekał na nas z kwiatami. Taki nieśmiały człowiek. Zabrał nas na herbatę do "Węgierskiej Korony". Opowiedział swoje losy splecione z losem Nikifora. Po tej rozmowie mieliśmy już poczucie, że wiemy, jak ten film powinien wyglądać. Chciałem nakręcić film o Nikiforze, a powstał film o Nikiforze i Włosińskim. Wcześniej nie wiedziałem, że ktoś taki w ogóle istniał. Znalazłem o nim wzmiankę w książce Ewy i Andrzeja Banachów. Odszukałem go. Bardzo nam pomógł na każdym etapie pracy nad filmem. Pokazał nam Sądecczyznę, artystów z Paszyna, których rzeźby widzieliśmy w jego kuchni. Kiedy kręciliśmy scenę z ojcem Włosińskiego, siedział z boku i płakał... Po filmie przyszła fala zainteresowania, która trochę go przytłoczyła. Postanowił wybudować pomnik Nikifora. Wiem, że sporo go to kosztowało, skarżył mi się przez telefon na trudności.
 
Pod koniec życia Nikifora, pan Marian nosił go na plecach, mył go, trzymał za rękę, kiedy po zawale robiono mu ostatni zastrzyk w serce, z adrenaliny. - Kiedy okazało się, że Nikifor ma otwartą gruźlicę, zamknęły się przed nim domy wszystkich "dobrych ludzi" w Krynicy, ze strachu przed prątkami palono jego obrazki. Włosiński pozostał mu wierny, a pamiętajmy, że miał dwoje dzieci i żonę. Praca pod jednym dachem z gruźlikiem była wówczas obarczona wielkim ryzykiem. To bardzo skomplikowało Włosińskiemu życie osobiste - powiedział o nim w jednym z wywiadów reżyser filmu "Mój Nikifor".
 
- To był jego Nikifor. Nikifor Włosińskiego. Bo nie kto inny, tylko Pan Marian był przy nim cały czas. Opiekował się Nikiforem do końca jego dni - uważa Wolanin.
 
Po śmierci Nikifora Włosiński usunął się w cień. Ale zawsze służył swoją wiedzą tym, którzy chcieli dowiedzieć się o jego podopiecznym czegoś więcej.
 
- Kiedy otwieraliśmy Muzeum Nikifora, był przy nas dzień po dniu. Wielokrotnie kierowałem do niego studentów, którzy potrzebowali konsultacji. Nigdy nie odmawiał. To była dalsza część jego opieki nad Nikiforem - wspomina kustosz.
 
Niewiele osób wie, że Marian Włosiński kolekcjonował współczesną rzeźbę ludową, głównie o tematyce związanej z biblijnym Adamem i Ewą. Zgromadził kolekcję kilkudziesięciu rzeźb twórców z Paszyna i innych, których sam odkrywał. Pokazał artystów prymitywistów Krauzemu, w trakcie przygotowań do filmu. Zraził go pasją kolekcjonerską. Był malarzem i do końca życia malował. Pozostawił na sztalugach niedokończone obrazy. Był też artystą fotografikiem. W Muzeum Nikifora wiszą jego znakomite zdjęcia. Stworzył unikatową dokumentację ostatnich 10 lat życia Nikifora. W ostatnich czasach bardzo leżało mu na sercu, żeby postać Nikifora została uwieczniona w Krynicy. Pomnik miał stanąć na murku przy ul. Pułaskiego, tam gdzie Nikifor zwykle malował. Pan Marian zwrócił się do Muzeum o przygotowanie fotografii Nikifora, które mogłyby posłużyć projektantowi pomnika. - Szukając zdjęć z Piotrem Droździkiem, muzealnym fotografikiem, natrafiliśmy na jedno, autorstwa Mariana Włosińskiego. Stwierdziliśmy, że to jest gotowy projekt pomnika - mówi Wolanin. Po filmie dostał propozycję wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, na spotkanie z publicznością - jako pierwowzór filmowej postaci i człowiek, który tak blisko znał słynnego malarza prymitywistę. Z dużą radością mówił o tym wyjeździe.
 
W ostatni piątek przy herbacie w "Węgierskiej Koronie" pan Marian snuł plany na przyszłość. Chciał rodzinie pewnej ludowej artystki z Paszyna, podarować jej zdjęcie. Umawiał się ze Zbigniewem Wolaninem na najbliższy czwartek.
 
Zmarł w niedzielę rano.
 
Monika Kowalczyk (Dziennik Polski)
 
 
 
 

 
 
Zmarł bohater "Mojego Nikifora"
 
W Krynicy zmarł malarz Marian Włosiński, opiekun i przyjaciel Nikifora - poinformował w poniedziałek Krzysztof Krauze, reżyser filmu "Mój Nikifor", którego jednym z głównych bohaterów był Włosiński.
 
Marian Włosiński zmarł w niedzielę rano na serce. Miał 82 lata. W zeszłym roku na ekrany polskich kin wszedł film "Mój Nikifor", który przedstawia historię niezwykłej przyjaźni między dwoma malarzami - Marianem Włosińskim i Nikiforem czyli Epifaniuszem Drowniakiem.
 
"W istocie Włosiński jest równoprawnym bohaterem mojego filmu. To niesamowita historia. Włosiński opiekował się Nikiforem niemal jak dzieckiem. Łemkowski malarz był niemal całkowicie niesamodzielny, nie radził sobie z codziennym życiem. Ale historia ich przyjaźni ma również inny aspekt. To był także układ mistrz-uczeń i to Nikifor był nauczycielem. Włosiński, aby zająć się Nikiforem, zrezygnował praktycznie z prywatnego życia, rozszedł się nawet z żoną, zostawił rodzinę. To dzięki niemu zachowało się tyle prac Nikifora" - powiedział Krzysztof Krauze.
 
Marian Włosiński (ur. w 1923 r.) przez 9 lat opiekował się Nikiforem. Pierwszy raz zetknął się z malarzem w 1946 r., jeszcze jako student krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Latem przyjechał do Krynicy, aby robić zdjęcia kuracjuszom. Nikifor, tuż obok, malował siedząc na murku. Potem od 1946 do 1950 r. przyjeżdżał co roku i robił zdjęcia Nikifora na ulicy.
 
W 1950 r. Włosiński podjął pracę w dyrekcji uzdrowiska w Krynicy jako plastyk na etacie pracownika kulturalno-oświatowego. Otrzymał pracownię w Starym Domu Zdrojowym. To tutaj w kwietniu 1960 r. wszedł Nikifor z dwoma walizeczkami, z tabliczką na szyi - z jednej strony z listem proszalnym, z drugiej - z obrazem. Wszedł, uśmiechnął się i powiedział swoją osobliwą polszczyzną: "Tu będzie malowała". U Włosińskiego zasiadł przy stole i pracował do wieczora. Potem przychodził do niego już codziennie.
 
Nikifor mówił bardzo niewyraźnie, miał wadę wymowy, która utrudniała mu normalne porozumiewanie się z ludźmi. Formą kontaktu z otoczeniem stało się dla Nikifora jego malarstwo - wypowiadał się obrazami. Nie umiał jednak zadbać o siebie. W 1962 r. Włosiński został prawnym kuratorem Nikifora. Dzięki jego staraniom malarz otrzymał metrykę urodzenia oraz nazwisko "Krynicki". Zadbał też o leczenie Nikifora, który chorował na gruźlicę, oraz zapewnił mu mieszkanie.
 
Włosiński opiekował się Nikiforem do końca jego życia. "Pod koniec życia Nikifora pan Marian nosił go na plecach, mył go, trzymał za rękę, kiedy po zawale robiono mu ostatni zastrzyk z adrenaliny" - przypomniał Krzysztof Krauze.
 
Dzięki Włosińskiemu w 1967 r. w warszawskiej "Zachęcie" zorganizowano najważniejszą w Polsce retrospektywną wystawę twórczości Nikifora. Obecnie obrazami łemkowskiego malarza szczycą się wielkie muzea i kolekcjonerzy dzieł sztuki na całym świecie.
 
Na aukcjach akwarele Nikifora cieszą się ogromnym zainteresowaniem.
 
"Nikifor namalował ok. 40 tys. obrazów, Włosiński - trzynaście, może piętnaście. Nie sprzedał ani jednego, ale nie cierpiał z tego powodu. Opieka nad Nikiforem stała się jego wkładem w malarstwo" - podkreślił Krauze.
 
Pogrzeb Włosińskiego odbył się w środę w Krynicy. Poprzedziła go msza św. w katolickiej kaplicy przy cmentarzu komunalnym, gdzie Włosiński zostanie pochowany. Groby przyjaciół są od siebie oddalone - Nikifor leży na krynickim cmentarzu prawosławnym.
 
PAP, 21 marca 2005


 


Copyright © 2005 SztukaNaiwna.com