


|
 |
 |  |

Odeszła Maria Wnęk
15 kwietnia 2005
Słynna po całym świecie - jak sama o sobie mówiła - sądecka malarka naiwna Maria Wnęk zmarła 12 kwietnia 2005 w rodzinnej Olszance. Od kilku dni na stałej ekspozycji Muzeum Etnograficznego w Krakowie można oglądać jej prace.
Była najwybitniejszą polską przedstawicielką art brut, sztuki naiwnej. W czerwcu skończyłaby 83 lata. Zaliczyła cztery klasy szkoły powszechnej. Nadwrażliwa, od dziecka stroniła od ludzi, uciekała do kościoła. Po wypadku w pracy (posługiwała wtedy w mleczarni) przeszła na rentę i zaczęła malować.
W 1969 r. zapisała się do szkoły specjalnej dla dorosłych w Nowym Sączu. Wyrokiem sądu została ubezwłasnowolniona, bo słyszała głosy, dręczyło ją poczucie zagrożenia. W latach 80. spalił się jej dom w Olszance. Wiele lat przebywała w ośrodku leczenia zamknietego w Kobierzynie, pod koniec życia zaopiekowali się nią Irena i Wojciech Pasiutowie z Olszanki. W latach 60. nieżyjąca już malarka Ewa Harsdorf przygarnęła ją do pracowni plastycznej w Domu Kultury Kolejarza. Na każdym prawie jej obrazie jest jej autoportret. Podszywała się pod Matkę Boską i dziewicę niosącą Lenina na feretronie. Malowała na wszystkim, co wpadło jej w ręce - na drewnie, tekturach, kawałkach blach. Jej prace obok Monsiela, Żarskiego i Zagajewskiego znajdują się w sławnej Collection L'Art Brut w Lozannie.
Katarzyna Bik, gazeta.pl
Maria Wnęk (15.VI.1922-12. IV. 2005)
Urodziła się w Olszance koło Starego Sącza w wielodzietnej, biednej rodzinie chłopskiej. Ukończyła cztery klasy szkoły powszechnej. Pracowała jako robotnica, po pracy pomagała w gospodarstwie rodzinnym. Po wypadku, któremu uległa w 1960 r., przeszła na rentę inwalidzką. Malować zaczęła w wieku 40 lat, znajdując wsparcie w zespole plastycznym, działającym przy nowosądeckim Domu Kolejarza. Malarstwo od początku było ucieczką artystki od codzienności, naznaczonej piętnem choroby psychicznej, spełnieniem misji, którą jak wierzyła, zlecił jej Bóg. Okazją do obcowania ze świętymi, którzy ją odwiedzali, rozmawiali z nią, otaczali opieką. Był to także sposób komunikowania się ze światem realnym, któremu przekazywała wolę Bożą. Poprzez obrazy informowała o swoich problemach i lękach. Opowiadała o krzywdach doznanych od ludzi, którzy wedle niej chcieli przeszkodzić jej w misji głoszenia chwały Bożej swą sztuką, próbowali pozbawić ją życia.
Malowała na dostępnych w danym momencie materiałach, stosując różnorodne farby. Wyraziste kontury wykonywała ołówkiem, kredkami lub farbami. Do ulubionych tematów należały przedstawienia Matki Bożej i Chrystusa, święci. Na obrazach pojawiały się także zwierzęta, sceny rodzajowe oraz te z życia malarki, w których wydarzenia realne przeplatały się z urojonymi. Ważną część jej prac stanowiły "życiorysy" - teksty pisane zwykle na rewersie obrazów, w których zawierała m.in. przesłania i komunikaty otrzymywane z nieba.
Prace artystki zaliczane do nurtu twórczości "wewnętrznej potrzeby", "innej", znajdują się w zbiorach wielu muzeów oraz w kolekcjach prywatnych w Polsce i za granicą, między innymi w muzeum Art Brut w Lozannie. Prezentowane były na licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych, w tym w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, w Paryżu, Baltimore. W 2004 r. jej prace wystawiono na VII Międzynarodowym Triennale Sztuki Nieprofesjonalnej INSITA w Bratysławie.
Przez wiele lat swego życia artystka borykała się z chorobą i wynikającą z niej nędzą, samotnością oraz poczuciem wyobcowania. Nigdy jednak nie utraciła wiary w swoje posłannictwo i przekonania o wartości swojej twórczości. Wiele lat spędziła w Szpitalu im. Babińskiego w Krakowie Kobierzynie. Zmarła 12 kwietnia 2005 r. w rodzinnej Olszance, otoczona opieką państwa Ireny i Wojciecha Pasiutów.
W Muzeum Etnograficznym im. Udzieli w Krakowie można oglądać prace Marii Wnęk na wystawie stałej, a od 18 kwietnia także w muzealnym Skarbczyku w ratuszu na pl. Wolnica.
Beata Skoczeń Marchewka, Muzeum Etnograficzne im. Udzieli w Krakowie, 21.04.2005
|
|