|
| |
CZŁOWIEK ZWANY NIKIFOREM
Przyszedł na świat 21 maja 1895 roku, w dniu świętego Epifaniusza. Takie imię noworodka zapisano w księgach. Matka nie miała nic do powiedzenia w tej sprawie. Bękartów chrzczono wówczas imieniem patrona. Lecz Eudokia Drowniak, trudniąca się pasaniem bydła u łemkowskiego gospodarza, nazwała synka Nikiforem. I choć bohater filmu przeżył większość swych dni bez nazwiska, zaś resztę pod nazwiskiem fałszywym, do śmierci pozostał Nikiforem. Eudokia zmarła pod koniec Wielkiej Wojny. Chłopak próbował ponoć zarabiać na życie fryzjerstwem - bez powodzenia. Mistrz brzytwy i nożyc może być mikrego wzrostu. Obsługuje przecież na stojąco klientów siedzących w fotelu. Może nie grzeszyć urodą. Ale musi być elokwentnym gawędziarzem. Tymczasem Nikifor nie mówił, ale bełkotał. Ciężka wada wymowy niemal uniemożliwiała mu kontakt z ludźmi. Dlatego zaczął porozumiewać się z nimi językiem obrazów, kształtów i barw. Na kartkach papieru, tekturach, pudełkach, czystych stronach pism urzędowych malował pejzaże, głównie miejskie, wizerunki budynków i ludzi. Także własne autoportrety - w wykwintnych strojach i hieratycznych pozach. Sprzedawał je za grosze, a raczej sprzedawać próbował, na deptaku w Krynicy i w innych miasteczkach południowej Polski, pomiędzy Krakowem i Lwowem. Dopiero w latach trzydziestych fachowcy "odkryli" genialnego samouka. Docenili jego imaginację i wspaniałe poczucie koloru. Ale wśród szerokiej publiczności Nikifor uznania nie znalazł. Po wojnie, w roku 1947, został przyłapany w Krynicy na rysowaniu budynku użyteczności publicznej. Wysiedlono go pod zarzutem szpiegostwa na rzecz ukraińskich nacjonalistów aż na Wybrzeże. Wędrował do domu pieszo przez rok. Później wyrzucano go z miasta jeszcze dwukrotnie: najpierw jako Łemka, potem - szpecącego kurort żebraka. Ponieważ wracał uparcie, ulokowano go w domu starców. W 1956 roku, dzięki pomocy Andrzeja Banacha, prace Nikifora eksponowano za granicą. Krytyka dostrzegła w krynickim artyście godnego następcę Henri "Celnika" Rousseau, francuskiego mistrza tak zwanego malarstwa naiwnego. Samouk został przyjęty do Związku Plastyków, a miejscy notable wręczyli sławnemu krajanowi pierwszy w jego życiu dowód osobisty. Nikifor zyskał nowe nazwisko: Krynicki. I nową narodowość - polską. Z czasem dostał własną pracownię i dom, konto w PKO, a nawet samochód marki Warszawa z kierowcą. Lecz sława i dostatek źle służyły jego sztuce. Nikifor "oficjalny", hołubiony przez władze, pokazywany w kronice filmowej i w telewizji, nigdy już nie osiągnął dawnego mistrzostwa z lat poniżenia i biedy. Powielał się, malował "pod publiczkę", z zapałem neofity gromadził pieniądze. Żałował, że nie może ponownie sprzedać, teraz już za godziwą cenę, swych prac eksponowanych na wielkiej, retrospektywnej wystawie w warszawskiej Zachęcie. Zapadał szybko na zdrowiu. Dekady nędzy i poniewierki dawały znać o sobie. Zmarł w roku 1968. O "człowieku zwanym Nikiforem", czyli Epifaniuszu Drowniaku, synu Eudokii, mówią, między innymi, artysta malarz Edward Dwurnik, krytyk sztuki Danuta Wróblewska, antropolog kultury Aleksander Jackowski, opiekun prawny artysty Marian Włosiński oraz Helena Jarosz, Stefania Capok i ksiądz Stefan Dziubina. (tvp.com.pl)
Film dokumentalny
Produkcja: Polska
Rok produkcji: 2002
Gatunek: Film o sztuce, Film biograficzny
Dane techniczne: Barwny. 52 min.
Realizacja: Grzegorz Siedlecki
Scenariusz: Grzegorz Siedlecki
Lektor: Jerzy Nowak
Zdjęcia: Andrzej Szulkowski
Asystent operatora: Andrzej Gacek
Oświetlenie: Marian Muller
Opracowanie muzyczne: Marta Broczkowska
Dźwięk: Krzysztof Michalski
Udźwiękowienie: Marian Bogacki
Montaż: Grażyna Gradoń
Współpraca montażowa: Stanisław Bukowski
Redakcja: Jerzy Kapuściński
Kierownictwo produkcji: Jolanta Tokarska
Współpraca produkcyjna: Piotr Miklaszewski, Artur Zgadzaj
Producent: Agnieszka Traczewska
Produkcja: Telewizja Polska (Kraków) (dla Programu 2), Studio Filmowe Largo
Współfinansowanie: Agencja Produkcji Filmowej
Bohater filmu: Nikifor Krynicki
Źródło informacji: FilmPolski.pl
|